Monday, January 6, 2014

Optimus Prime

    "Chciałbym stworzyć coś perfekcyjnego, Natanielu. Arcydzieło, o którym będzie się mówić wszędzie. W Australii i w Kanadzie. Nad jeziorem Wiktorii i nad jeziorem Bajkał."-głos podnosił się-"W Nowym Jorku i w Singapurze. W getcie i w penthousie!"-głos opadł, mówca oblizał wargi, po czym wyszeptał-"Tutaj"-dębowa laska stuknęła o chodnik-"i tam"-starcze, węźlaste ramiona wskazały Księżyc. Nie wyglądał on już tak, jak 20 lat temu. Korporacja "FlyToTheMoon" (pisane razem, teraz wszystko maksymalnie skracano). 
     Robot słuchał Marka, markując uwagę. Androidy towarzyszyły ludziom na każdym kroku. To opracowanie ich dało możliwość kolonizacji Księżyca. Nie były może najlepszymi interlokutorami, ale zapamiętywały wszystko, co się do nich mówiło, były przy tym niemożliwe do podporządkowania przez osoby trzecie. Jeśli ktoś zaczynał grzebać przy ich rdzeniu pamięci - po prostu wszystkie obwody dostawały zwarcia. Nataniel nie był jednak zwykłym androidem. Marek nieco go zmodernizował. Nataniel doskonale nadawał się do podtrzymywania staruszka przy życiu. Posiadał butlę tlenową, bandaże, KardioDeBuster oraz olbrzymią wiedzę medyczną. Staruszek potrzebował więcej opieki niż przeciętny człowiek.
    Marek miał 123 lata. Był ubrany bardzo modnie, dokładnie tak, jak wymagał tego 2118 rok. Dopasowana kamizelka w prążki, dwurzędowy garnitur, krawat, kapelusz, eleganckie buty. Wszystko utrzymane w ciemnej tonacji, bo i czasy były ciemne. Życie ludzkie na Ziemi straciło na wartości. Teraz mieszkali tu tylko biedacy i staruszkowie. Za siły porządkowe służyły przestarzałe modele androidów, zawodne oraz przez nikogo niekonserwowane. 
     Jako jeden z prekursorów sztuki budowania androidów, znał wiele sztuczek, o których nikt inny nie miał pojęcia. Był jednym z największych umysłów matematycznych, jakie chodziły po Starej Planecie. Gdyby urodził się w Nowym Wieku, już jako piętnastolatka zaciągnięto by go do KosmicznejAkademii. Opracowane kilka lat przed kolonizacją kosmosu metody przedłużania życia okazały się jednak niekompatybilne ze sztucznie wytworzonymi atmosferami. Cóż, zwykły pech. Starość pozostawia się z tyłu, tak było od zawsze.
     Zużyte dłonie zaciskały ostatnie rurki. Kolejne narzędzia podawane były na skutek krótkich komend skierowanych do Nataniela. "Kombinerki"-drżąc z wysiłku, zestarzałe mięśnie umożliwiały połączenie kolejnego obwodu-"Śrubokręt"-wysunięty język, kropelka potu płynąca po nabrzmiałej żyle na skroni - wszystko to wskazywało na maksymalny poziom skupienia. Nareszcie! Jego największe dzieło było gotowe. "Dziękuję, Natanielu. Chciałbym teraz zostać sam". Marek popatrzył na stworzoną przez siebie maszynę. Uśmiechnął się i ją uruchomił.
     Zapomniał tylko o jednym. Jeśli cały wszechświat został właśnie zniszczony, to kto napisze w gazetach o jego dziele?

No comments:

Post a Comment