Thursday, January 16, 2014

Si vis pacem...

    Atol Karaibów, 1968 rok
    Silniki atomowe we wnętrzu U-Boota cicho mruczały. Po pokonaniu ZSRR, maszyna wojenna III Rzeszy zaczęła się opierać niemalże wyłącznie na nich. Po zapewnieniu sobie Lebensraumu, okupionego krwią zbyt wielu niemieckich żyć, nikt nie miał ochoty na kolejną wojnę, tym razem ze Stanami Zjednoczonymi. Wunderwaffe, jaką były głowice atomowe umieszczone w rakietach typu A5, mogło zostać użyte jako sposób na podbicie całego świata. Naziści opracowali tę broń już podczas przekraczania Uralu, a przed zakończeniem operacji, o jakże przewrotnym kryptonimie "Kamel", posiadali już kilkanaście w pełni sprawnych głowic. Śmierć Führera doprowadziła jednak do wielkich walk wewnętrznych, głównie między Himmlerem a Goebbelsem. Po zwycięstwie tego ostatniego, Abwehra zorientowała się, że Amerykanie zdołali już skopiować technologie bomby atomowej.
    I tak właśnie, kapitan Oskar Hümmer patrolował wybrzeże nazistowskiej Kuby. 50-letni oficer pamiętał jeszcze czasy Rudeltaktik i był prawdopodobnie najbardziej znienawidzonym przez Aliantów dowódcą, jaki kiedykolwiek służył we flocie. Der Kaltes Krieg, jak nazwano ostatnie dwudziestolecie przeżywało właśnie najgorętszy okres. Apogeum napięcia było spowodowane projektem budowy kilkunastu wyrzutni "piątek" w tym rejonie. Zainspirowana przez Göringa idea zaogniła tylko silne napięcie dyplomatyczne pomiędzy ambasadami dwóch największych z ówczesnych potęg. Cały archipelag Karaibów był zapełniony U-Bootami oraz amerykańskimi Submarines. Spora część dowódców pamiętała jeszcze etap Bitwy o Atlantyk i miało do siebie dawne urazy.
    Kiedy Jack Ripper, Captain of United States Submarine, zobaczył płynącego na pełnym wynurzeniu Ulfa - okręt Hümmera - zawrzała w nim krew. Był niemal pewien, że któryś z jego kompanów zatopił Ulfa, wyjątkowo rozpoznawalnego przez namalowaną na ścianach mostka wilczą głowę. Przypomniał mu się '47, kiedy będąc na pełnym morzu dostał zaszyfrowaną wiadomość.
    Kapitanie Ripper,
z przykrością informujemy, że frachtowiec, którym płynęła pańska żona, obie córki oraz matka został zatopiony przez nazistowskiego U-Boota, pływającego pod kryptonimem "Ulf".
Nasze kondolencje

Wydział Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych
    W jednej chwili, skomasowany przez kilkanaście lat gniew zaczynał wzbierać w pochodzącym z Georgii wojskowym, dało się słyszeć krzyk radiowca. "Szyfrogram dla pana kapitana, szyfrogram!" - wrzeszczał świeżo zaokrętowany chłopak, biegnąc przez cały okręt. Nie zdawał sobie sprawy z poruszenia, jakie wywoływał. Jack ujrzał swoją szansę. Kiedy chłopak opuścił kajutę, weteran nawet nie sięgnął po deszyfrator. Rozkazy musiały dotyczyć przewidywanej na dzisiaj zmiany trasy patroli, poza tym nie zawierały żadnych specjalnych oznaczeń, więc nie zwrócił na nie większej uwagi. Odczekał kilka minut, które byłyby mu potrzebne na odczytanie wiadomości, założył pełny mundur, po czym wyszedł z marsową miną. 
    Śmiertelnie poważony, oficjalnie ubrany kapitan w obecnej sytuacji politycznej oraz zaraz po nadanym szyfrogramie idący ciasnymi korytarzami łodzi podwodnej narzucał olbrzymie napięcie. Kiedy doszedł do głównego pomieszczenia, cichym, napiętym głosem wydeklamował następujące zdania. "Niemcy zaatakowali. W ramach odwetu, należy ostrzelać najbliższy naziolski cel. Torpedziści, proszę zwodować trzy torpedy i zatopić Ulfa. God bless America." Jack uważał, że Amerykanie zwyciężą błyskawicznie, jeśli tylko zaatakują pierwsi. 

    Wszystkie okręty Oskara oraz jego stałej załogi posiadały ten sam malunek na kiosku, tak jedne z pierwszych, starych IIC, użytych tylko podczas kampanii wrześniowej, jak i ten oto, hipernowoczesny XXIX. Model ten posiadał skomplikowany system wyrzutni sprężonego powietrza, umożliwiający mu obrót o kilkadziesiąt stopni w ciągu kilku sekund, a także zmodernizowany układ awaryjnego zanurzenia. Kiedy sonar wykrył zbliżające się torpedy, połączenie tych dwóch systemów pozwoliło uniknąć wszystkich pocisków bez najmniejszego draśnięcia. "Meine Herren, zająć pozycje bojowe. Oberbootsman Heinrich, przekazać dowództwu, że Amerykanie wykonali atak. Proszę utrzymać głębokość 180 metrów, oraz obrać kurs na Miami."
    "Brak raportu o trafieniu, sir. Uniknęli naszych torped, jak papierowych samolocików..."- zdruzgotany obserwator spojrzał przerażonym wzrokiem na kapitana. Po szyi spływały mu powoli krople potu. Jeśli Niemcy będą chcieli przeprowadzić kontratak, ich okręt był bezbronny, w dodatku w Nowym Jorku jego rodzina nie miała pojęcia o wojnie. 
    Ripper popatrzył po marynarzach. Kilku weteranów, mnóstwo chłystków, świeżo zaciągniętych do floty. Młodzieńcze twarze patrzyły na niego z przerażeniem, ale i z wiarą. "Nie było żadnego rozkazu. U-Boot prawdopodobnie nadał już meldunek o ataku, gdybyśmy zdołali go od razu zatopić... Teraz nie ma to już znaczenia." - zdania te, wymyślone w jego głowie, nie mogły zostać wypowiedziane. Złapała go trema, niczym początkującego aktora. Wiedział, że prawdopodobnie wplątał Stany w wojnę, której nie mogą wygrać. Ukrył drżące dłonie za plecami, przełknął ślinę, po czym zaczął wykrzykiwać rozkazy, mające ukryć jego strach. "Ster lewo na burt, pełne zanurzenie, cała naprzód. Musimy dorwać tego skurwysyna, prawdopodobnie płynie na północ, aby ostrzelać naszą ojczyznę! Ustalić kurs przechwytujący, pośpieszcie się, mamy jeszcze szansę!". Kiedy wszyscy rozbiegli się do swoich zadań, kapitan poszedł powoli w stronę własnej kajuty. Wyciągnął schowanego w biurku Colta, przystawił go sobie do skroni i nacisnął spust. Wzmocnione drzwi wytłumiły dźwięk. Nie miało to zresztą żadnego znaczenia, niemiecki sonar wykrył Submarine'a i wystrzelił w jego stronę torpedę z tylnej wyrzutni. Ładunek wysadził trzecią część łodzi, zwarcie uniemożliwiło nawet nadanie jakiegolwiek meldunku.
Welthauptstadt Germania
 pierwszy rok nowego millenium
    Z bunkrów atomowych wychodzili pierwsi ludzie. Opad radioaktywny z nowocześniejszych głowic znikał dużo szybciej, a w Germanię wystrzelone zostały tylko najlepsze rakiety. Jedynie dwóm z ponad trzydziestu wystrzelonych głowic udało się przebić przez obronę przeciwlotniczą. Około 40%, rozciągającej się na kilkaset kilometrów kwadratowych metropolii, pozostało w niemalżę nienaruszonym stanie. Mimo to, po zainstalowaniu systemów oczyszczania wody oraz zabezpieczeniu wciąż stojących budynków, ocaleni udali się do bunkrów, posiadających doskonałe systemy podtrzymywania życia. Teraz, kiedy procesy dezynfekcyjne miały się ku końcowi, Wehrmacht miał nawiązać kontakty z pozostałymi stacjami, dokładnie 13 lat i 93 dni po rozpoczęciu wojny, o godzinie 1:00 po południu, Mitteleuropäischzeit. Kiedy pierwszy SS-Man wychodził z bunkra, wszystko wyglądało w porządku. Obersturmbannführer Hans dał więc sygnał do wyjścia. Zza drzwi krypty zaczęli wychodzić więc żołnierze Wehrmachtu oraz kilkudziesięciu SS-Manów. Drzwi nie zostały zamknięte, patrol miał wyjść na krótki zwiad oraz wysłać kilku żołnierzy w stronę znajdującej się w okolicy stacji radiowej. Pierwsze strzały padły, kiedy Niemcy odeszli 40 metrów od krypty. Zmutowani eks-Aryjczycy ukazywali swoje oblicze superrasy przy pomocy ciężkich karabinów M66. Kiedy ostatnie ciało członka patrolu drgało bezwolnie na ziemi, mutanty wpadły do, pozbawionej już jakiejkolwiek ochrony, krypty...

No comments:

Post a Comment